Home
     

Zegar

Tylko członkowie PMA



Liczba go┼Ťci

Nasz─ů witryn─Ö przegl─ůda teraz 28 go┼Ťci 
Doktor Ewa w korespondencji z Afryki! PDF Drukuj Email

Doktor Ewa Gniadek jest lekarzem pediatr?, cz?onkiem Stowarzyszenia "Przyjaciele Misjonarzy Afryki". W pierwszych dniach grudnia 2009 roku wyjacha?a do Tanzanii, by jako wolontariuszka przez kilka miesi?cy pracowa? w szpitalu. Przesy?a swoje osobiste refleksje i opisuje swój sposób widzenia Afryki.

2 marca 2010r.

Mam dobr? wiadomo?? dla wszystkich: TO JU? OSTATNI MAIL! Wiecej nie b?dziecie musieli si? meczy?! Mi jednak smutno. Nie pojem ju? mango ani ?wie?ych ananasów, nie zobacz? jak ko?ysz? si? palmy, pranie nie bedzie sch?o w 2 godziny, dzieci nie b?d? mnie wita? "Good Morning Madame" a m?odzi m??czy?ni na mój widok nie b?d? zachecajaco tr?bi? i znacz?co poklepywa? tylnych siode?ek rowerów czy motorów krzycz?c "come sister!" (teraz ju? wiem ?e panowie ?wiadcza po prostu us?ugi taksówkarskie ale poczatkowo mia?am mi?e z?udzenia:). Z drugiej strony nie b?d? musia?a je?? ugali o 22, widok komara nie bedzie mnie przyprawia? o palpitacje, nie b?d? kombinowa? jak si? wyk?pac w kube?ku lodowatej deszczówki i  odpowiada? 300X dziennie ?e dobrze si? czuj? a  w domu wszystko  w porz?dku.

No i b?d? wiedzia?a na co si? skar?? pacjenci!  (ostatnio próbowa?am poleczy? pana na zaparcia a okaza?o si? ?e biedak zg?asza? problemy z oddawaniem moczu:)). Ale z drugiej strony... b?d? musia?a wys?uchiwa? ich skarg, pomys?ów na leczenie i t?umaczy? ?e NFZ, standardy itp.  Mimo wszystko wol? nocny dy?ur w pogotowiu ni? po raz kolejny zszywa? ran? na d?oni bez lidokainy (wiem ?e dla pacjenta to bylo bardziej traumatyczne ni? dla mnie ale i tak ?ni mi si? to po nocy), i b?d? wiedzia?a czy pacjent nie przyszed? na kolejny zastrzyk bo umar? czy poczu? sie lepiej i zrezygnowa?. No i nie trzeba b?dzie kombinowa? czy  lepiej da? ko?sk? dawk?  gentamycyny raz   nara?aj?c chorego na g?uchot?) czy rozdzieli? dawki nara?aj?c go na konieczno?? pokonywania na rowerze 25 km 2 x dziennie. Ale przynajmniej nie ma problemów z wyborem antybiotyków, bo w apteczce jest tylko gentamycyna, penicylina i chloramfenikol. I furosemid na nadci?nienie.

No có? nie ma co ukrywa? ?e by?y to niezwyk?e 3 miesi?ce. Troch? si? dorobi?am, g?ównie orzeszków, bo pacjenci  czesto p?acili w naturze (zdj nr 1), zmieni?am image (zdj nr 2), naby?am nowych umiej?tno?ci (zdj nr 3), potrafie te? rozpozna? tr?d (co prawda dopiero jak pacjent straci co najmniej 1 palec ale zawsze), leczy? dur brzuszny , odró?niam Impale od gazeli Tompsona,  i wiem ?e teoria ?e s?u?ba zdrowia wp?ywa na stan zdrowia spo?ecze?stwa w 15% jest b??dna- najwy?ej w 1, 99% prze?ywa ?ycie nie widz?c doktora na oczy i ?wietnie sobie radzi. W ogóle wi?kszo?? teorii medycznych nie pasuje do tutejszej populacji- widzia?am dziewczyn?, której mleczaki wypad?y w 20 roku ?ycia i 72 letnia staruszke, która straci?a 2 z?by w wypadku ale... jej ODROS?Y,  poród trwa ok 5 minut, mo?na mie? oty?o?? + ameb?, t?goryjca, lambli?, glisty, schistomatos? i Hg rz?du 5  a jedynym objawem b?dzie wzmo?ony apetyt! Przy herbatce misjonarze opowiadli mi o skutecznym wyganianiu z?ych duchów, a lekarze o DONOSZONYCH ci??ach pozamacicznych (poród odbywa? si? przez laparotomi?). (...) Mam nadziej? ?e przezyj? kilkudziesi?ciogodzinn?  podró? do Dar es Salam (...)  nie zamarzn? na Ok?ciu w moich letnich ciuszkach i szcz??liwie wróc? do kraju. Tutaonana (czyli do zobaczenia)!!!

12 lutego 2010r

Poniewa? ci?gle czuj? si? niepewnie w tutejszej medycynie i jako? za chiny nie mog? z?apa? ró?nicy pomi?dzy objawami malarii i tyfusu (co za?atwia 75% problemów), postanowi?am spróbowa? swoich si? w innej dziedzinie. Uzna?am,  ?e warto zrealizowac m?odzie?cze marzenia i zosta? realizatorem filmów przyrodniczych. Jako pocz?tkuj?ca wybra?am ?atwy temat czyli Serengeti. Dla niezorientowanych- najwiekszy park narodowy Tanzanii, jakie? 14 tys. km kw. i  nikt nie wie ile zwierz?t, bo bydl?tka s? na bakier z geografi? polityczn? i w zale?no?ci od deszczów, pogody i upodoba? w?druj? z Kenii do Tanzanii i na odwrót (...)
Preferowana forma podró?y to wynaj?cie d?ipa z przewodnikiem i kierowc?, z otwieranym dachem, przewodnicy informuj? si? wzajemnie gdzie co wylazlo w okolice drogi, podje?dzaj? a tury?ci pstrykaj?, obowi?zuje te? bezwzgl?dny zakaz opuszczania samachodu (co akurat jest zrozumia?e, lwa w trawie wida? w ostatniej chwili:). Efekt jest zabawny. Zwierz?ta nie zwracaj? absolutnie ?adnej uwagi na blaszane stwory, które poruszaj? si? ci?gle po tych samych trasach i czasami zatrzymuj? na popas.(…) Wystarczy wi?c wystawi? r?k? z aparatem lub uchyli? drzwi a wszystko pryska co si? w kopytach. Oczywi?cie taka "turystyczna" forma wyda?a mi si? niegodna prawdziwego dziennikarza, zmontowa?am wi?c ekipe i ruszyli?my prywatnym wozem. ?atwo nie by?o. S?onie chowa?y si? w trawie, jak chcia?am pog?aska? lamparta to uciek?, zebry usi?owa?y wpa?? pod samochód (…) no ale prawdziwy fotoreporter trudów si? nie boi. Wbrew pozorom najtrudniej by?o co? znale??, przejechali?my w ci?gu 12 godzin jakie? 370 km po prawdziwych bezdro?ach (potem zasz?o s?o?ce i zamykali bramy). Emocje, jakie towarzysz? chwili gdy uda si? zobaczy? co? ciekawego s? fantastyczne, a jak cz?owiek jeszcze wyceluje w toto aparatem i trafi, to odzywa si? odwieczny instynkt my?liwego i ma si? ochot? odta?czy? jaki? pierwotny taniec. Nawet jak nie wida? zwierz?t, to i tak jest cudownie, bo krajobrazy s? bajkowe i zmieniaj? si? jak w kalejdoskopie. Raz jeste?my nad rzeczk?, nad któr? ko?ysz? si? palmy a s?onie zrywaj? tr?b? ca?e ga??zie drzew, a po kilkunastu kilometrach na sawannie gdzie stadko ?yraf filozoficznie oskubuje samotn? akacj?. Na po?udniu rozci?gaj? si? bezkresne stepy masajskie ci?gn?ce sie po horyzont jak " suchego przestwór oceanu", którego monotoni? przerywa  tylko samotna ci??arówka (bo przez ?rodek parku prowadzi przelotowa droga). Granice parku stanowi? górki podobne do Bieszczadów, gdzie pod krzaczkami stadka pawianów oddaj? si? wzajemnemu iskaniu lub innym mi?osnym uciechom a ma?e pawiani?tka uciekaj? matkom prosto pod ko?a samochodów. Do tego bogactwo ptaków. S?py s?pi? z czubków drzew, or?y majestatycznie ko?uj? nad stepem, wiciowce wija misterne gniazdka, strusie ganiaj? si? po sawannie a do tego co chwila  przed szyb? przemknie jaki? b?ysk b??kitu, czerwieni albo z?ota. Do pe?ni obrazu nale?y doda? jeszcze przedstawicieli ?wiata owadów. Muchy Tse-tse podobno wygin??y ale na drzewach wisz? specjalne pu?apki co wzbudza troch? niepokoju. No i GZY!!!  Paskudztwo z ?atwo?ci? przebija skór? antylopy gnu wi?c jak uk?si to ka?dy podskakuje z krzykiem, pod koniec podró?y elementy samochodu s? rdzawe od rozmazanej krwi, bo jak si? takiego opitego ubije, to plama jest niez?a. Jednym s?owem by?o cudownie i wcale nie zazdroszcz? wam zimowego szale?stwa! Aha! fotek jest ma?o, bo inaczej nie obejrzeliby?cie filmu (g?os b?dzie Krystyny Czubowny ale trudno:) Zapomnia?am napisa? o romantycznym lunchu pod akacj?, kucharzom to chyba p?ac? specjalny dodatek za prace w niebezpiecznych warunkach. A niebezpiecznie jest naprawd?, jak ten kotek  zszed? z drzewa, to w trawie wida? by?o tylko czubek ogona, jakby go opu?cil- nie ma szans go zobaczy? przed skokiem. Do tego nigdy nie wiadomo co nas czeka, grupka bawo?ów spokojnie sobie prze?uwa?a traw? i nagle ruszy?a wprost na nas, na szcz??cie akurat odje?d?ali?my wi?c min??y nas o jaki? metr. Oczywi?cie w porównaniu z malari? to ?adne zagro?enie ale jednak ...

26 stycznia 2010r. cd

(…) powiem ?e nie ma ró?y bez kolców, np. bogate ?ycie towarzyskie oznacza tak?e blisk? znajomo?? z zarod?cami malarii, ja ju? sama nie wiem, co nudniejsze, leczenie pacjentow tylko na jedn? chorob?, czy chorowanie ci?gle na to samo. Na szcz??cie objawy s? jednak za ka?dym razem ró?ne wi?c jest pewne urozmaicenie, tym razem zgubi?a mnie fa?szywa ambicja. Pan z laboratorium zacz?? na mnie dziwnie patrze?, wi?c unios?am si? honorem i przez 3 dni wmawia?am w siebie ?e si? przed?wign??am i dlatego boli mnie kregos?up i nie mog? rusza? szyj?, poc? si? z gor?ca, a nudno?ci mam od doxycykliny albo za ma?o pi?am itp. No ale do wszystkiego mo?na si? przyzwyczai?, nawet do malarii. Sama jestem ciekawa co b?dzie nast?pnym razem.(…) 

Drugi minus (…) to jedzenie. Po kolei, jako Europejka twardo przestrzegam prawa do porannej kawy i ?niadania. Czyli... trzeba rozpali? w?giel drzewny w takim kube?ku metalowo-glinianym, co troch? trwa, przynie?? wody ze studni lub zbiornika na deszczówke, zagotowa? (+/- godzinka), wla? do termosu, poczeka? na mleczarza, ugotowa? mleko (gotujemy po zagotowaniu 20 min bo gru?lica), i kawa mo?e nie bardzo poranna ale gotowa po g?upich 2,5 godzinach (…)  Obiad i kolacja wygladaj? tak samo (…) - najwa?niejsze jest prawdziwe jedzenie czyli ugali- taka kaszka kukurydziana na g?sto ?e mo?na kroic, (…) do tego dochodz? dodatki: ró?norodna fasola,  ?wie?e  mi?sko w sosie w?asnym (?wie?e uczciwie bo na rynku kupuje si? ?ywego kurczaka i zabija w kuchni) ekologiczne tak, ?e pogry?? si? nie da, mog? by? tak?e rybki, prosto z jeziora Wiktorii (na motorze to tylko 2,5 godziny), albo cz??ciej ryby suszono-wedzone, (…) w ramach kuchni lekarskiej- gotowane li?cie szpinaku, manioku czy jakich? innych krzaków i drzew (…) Taki sam zestaw na kolacje np. o 22 (…) Ze wzgledów higienicznych je si? tu tylko potrawy ugotowane i od razu, nie ma mowy o ?adnym przechowywaniu czegokolwiek, zakupy te? robi si? codziennie, ?adnych zapasów bo si? mrówki albo szczury dobior?. (…) owoce s? tylko dla dzieci. T?uszcze to mas?o z orzeszków ziemnych, olej palmowy, kukurydziany, bawe?niany albo takie dziwne mas?o z mleka (ale boj? si? go próbowac po kilku godzinach na s?o?cu  na targu). Jednym s?owem jedzenie zdrowe do bólu, ale przytyj? tu jak nic, no bo 2 obiady dziennie ! S?odyczy prawie nie ma, wyj?tkiem s? mandazi czyli prawie racuchy a w sklepach  s? jakie? pseudo biszkopty i herabatniki ale niejadalne. Niestety próchnica pojawia si? i tu a to za spraw? "sody" czyli napojów, w ka?dym barze, restauracji czy bogatszym domu proponuj? ci col?, fant? albo sprita……

26 stycznia 2010r.

Mam z?? wiadomo??, ten tydzie? sp?dzam w mie?cie z dost?pem do Internetu, (…) wi?c troch? was pom?cz?.(…) Ja... przede wszystkim powoli si? roztapiam, mamy ma?? por? such?, prawie nie pada i gor?co jak w piecu, normalna temperatura jest dopiero wieczorem, ale jak cz?owiek sobie z ulg? usi?dzie w ch?odku, oprze si? o papaj?, popatrzy na gwiazdy, pos?ucha cykad, to nagle bzyknie mu ko?o ucha ma?y morderca i wszystkiego si? odechciewa. Ale i tak wieczory to najprzyjemniejsza cz??? dnia, zw?aszcza w weekendy.Ostatnio prowadz? o?ywione ?ycie towarzyskie, g?ównie dzi?ki polskiemu misjonarzowi z s?siedztwa. Jednego dnia urz?dzili?my prawdziwe polskie ognisko z pieczonymi ziemniakami, gitar? i prawie uda?o nam si? nauczy? filipi?skiego ksi?dza polskich piosenek (…). W Ushirombo bywa ciekawie. Ot, wpadn? znajomi Masajowie, od?o?? na bok pa?ki i dzidy (tzn. kijki bez grota), poprawi? metrowy nó? przypasany do pasa (a do niego przyczepiona komórka!!) i nad kubkiem ciep?ego mleka prowadzimy banalne rozmowy: co s?ycha?, jak dzieci, jak si? podoba Ushirombo, z jakiej odleg?o?ci ubi?es lwa itp. (…) Znajomy Masaj mieszka w wiosce po?o?onej w ?rodku krateru Ngoro-Ngoro co stwarza pewne problemy natury prawnej. Na terenie rezerwatu lwy pozostaj? bowiem pod ochron?. I tu dochodzimy do prawdziwie tragicznego dylematu- je?li Masajowie b?d? zabija? lwy to lwy wygin?, je?li nie b?d? to wygin? Masajowie, bo tylko zabicie lwa pozwala zawrzec zwi?zek ma??enski. Na raz
ie milcz?co przyjmuje si? za?o?enie ?e lwy ubijane s? w obronie w?asnej. No bo je?li na wprost grupy nastolatków stanie w?ciekly lew to niewatpliwie jest to bezpo?rednie zagro?enie ?ycia (drobny szczegó? ?e lew jest w?ciek?y bo m?odzie?cy u?ywaj? specjalnych dzwoneczków, wydaj?cych d?wi?k o okre?lonej cz?stotliwo?ci doprowadzaj?cy lwa do sza?u i wywabiaj?cy go z legowiska). Ale pocieszcie si? ?e zazwyczaj jest nudno, o tyle dobrze ?e zacz?li?my je?? kolacj? wcze?niej, bo o 19 zaczyna si? transmisja z Pucharu Narodów Afryki, wi?c panowie jad? do znajomych z generatorem i TV, Tanzania odpad?a ale i tak wszyscy ogladaj?. (…)

10 stycznia 2010r.

To znowu ja, mo?na by pomysle?, ?e p?ac? mi wierszówk?, albo ?e umieram z pragnienia pogadania po polsku, . A w?a?nie, ?e nie, kieruje mn? wy??cznie altruistyczna potrzeba poszerzenia waszej wiedzy o ?wiecie. A co do pogadania po polsku....Mój by?y Szef opowiada? o ambitnym koledze, który próbowa? dotrze? do miejsc, gdzie nie by?o Coca-Coli, te? mi sztuka, niech znajdzie miejsce , gdzie naszych nie bylo!  (...) Generalna zbiórka funduszy na budowe katedry w Kahamie, 1500 ludzi z ca?ej diecezji, 3 godziny wyliczania kto ile da?, z nudów licz? "Mzungu" czyli bia?ych, sztuk 6: 1- ksi?dz z Niemiec, 2,3- siostry z W?och, 4,5- zakonnice z Argentyny, 6- "cze?? jestem Jola z Elbl?ga, ucz? tu matematyki, a ty?". Mwanza, kilkumilionowe miasto nad J. Wiktorii, lecz? malari? i umieram, nagle SMS- "Szanowna Pani, jestem proboszczem parafii 20 km od Uschirombo, ale chwilowo przebywam w Mwanzie..." godzin? pó?niej ks. Romek z ??cznej k. Lublina udziela mi porad, jak przetrwa? w Afryce i umawiamy si? na pierogi, dzie? pó?niej siedz? w kolejce w laboratorium, naprzeciwko zn?kany bia?as, no nie wypada nie zada? rytualnego pytania "Where are you from?" Utwierdzi?am ks. Tomka z Krakowa w patriotycznym przekonaniu o wy?szo?ci intelektualnej polskich lekarzy, no bo prawd? powiedziawszy  jaki inny pediatra rozpozna?by mu na korytarzu   dn?  moczanow?,  udzieli? kompleksowej porady, ??cznie z adresem masajskiego zielarza? Poszlismy na kaw? omówi? generaln? wy?szo?? Polski nad reszt? ?wiata, a od s?siedniego stolika podchodzi starszy Murzyn i czyst? polszczyzn? przyznaje nam racj?. Nic dziwnego, po 6 latach studiów w Gda?sku i 10 pracy w Warszawie jako pediatra, dr Kitundu ma same dobre wspomnienia z Polski. I tym sposobem zostaj? szcz??liw? posiadaczk? nowiutkich standardów post?powania opracowywanych przez tanzanijskie ministerstwo zdrowia. Dostaj? je mailem, bo tu nie istnieje nic takiego jak literatura medyczna. Studenci korzystaj? z biblioteki a lekarze z wiedzy ze studiów, by?am w kilku lekarskich domach i gabinetach, ?adnej ksi??ki, gazety medycznej, nic, raz widzia?am angielski podr?cznik z 1977r! I tu dochodzimy do tytu?u. Kapu?cinski pisa? ?e w latach 60-tych w Afryce byla 1 (jedna) ksi?garnia!!! Teraz niby troch? lepiej, w Kahamie s? 3 ale maj? TYLKO podr?czniki do szko?y podstawowej. Tu nikt niczego nie czyta !!! Nie   mam poj?cia dlaczego, no niby brak elektryczno?ci ale na Boga, od kiedy w Europie mamy druk a od kiedy elektyczno??! Edukacja jest powszechna, czyta? umiej?, wi?c dlaczego? Wiem ?e przeci?tny Polak, 0,5 ksi??ki rocznie itp, ale ... ile mamy ksi??ek dla dzieci? jak one si? ucz? czytania bez czytania??? No i "elity intelektualne" czytaj? , chocia?by gazety i literatur? fachow?, albo chocia? szpanuj? ksi??kami na regale, tu nic. Ca?a moja wiedza o ?wiecie wali si? w gruzy, no jak mo?na ?y?, uczy? si?, rozwija? itp. bez czytania??? Nie nudzi im si? zreszt?, przecie? ksi??ki to najta?sza rozrywka? Mo?e to przyczyna ró?nic mi?dzy nami. My w Europie wiemy o istnieniu lepszego ?wiata, bo o nim czytali?my, niewa?ne rzeczywistego czy wymy?lonego ale mamy wewn?trzne przekonanie, ?e mo?na ?y? lepiej i ?e trzeba próbowa? si? zmienia?, a oni od tysi?cleci ?yj? wg. zasady, "ojciec tak robi? to wida? tak trzeba". A teraz jest jeszcze gorzej, bo ca?? wiedz? czerpi? z TV, dzisiaj widzia?am jak dziecko t?umaczy?o czym si? ró?ni ?ycie w Ugandzie od ?ycia w USA- bo w Ameryce to maj? samochody i hamburgery. No w?a?nie tyle si? mo?na dowiedzie? z ogl?dania obrazków. Skutek jest taki, ?e w Bo?e Narodzenie w ko?ciele mo?na zobaczy? dzieci w narciarskich skafanderkach, bo ludzie my?l?, ?e w Europie jest taka moda ?wi?teczna.

PS. na zdj?ciu zatoczki Jeziora Wiktorii. Ca?ego jeziora obiektyw nie obejmuje, a na otwart? przestrze? nie wp?yn??am.

9 stycznia 2010r.

Krokodyli w jeziorze Wiktorii nie widzialam :) Ale pomy?la?am, ?e to dobry tytu?.... Nie, ?eby ich nie by?o, generalnie mieszkaj? w pewnej ugandyjskiej rzece i czesto wpadaj? na wycieczk? krajoznawcz? do jeziora troch? si? rozerwa?.Kiedy? ceniono ich walory smakowe ale zaprzestano tych praktyk od czasu, kiedy dyktator Ugandy- Idi Amin postanowi? je do?ywia? cia?ami swoich przeciwników politycznych (…). Zreszt? bez wzgl?du na krokodyle nikt przy zdrowych zmys?ach w jeziorze si? nie k?pie ze wzgl?du na st??enie cerkarii schistomatosy (…). Ryb zatrz?sienie i to pomimo tego, ?e kikana?cie lat temu jaki? geniusz wpad? na pomys? i wpu?ci? do wody kilka okoni nilowych, dra? rozmno?y? sie prawie jak schistomatosa, po?ar? po?ow? lokalnych gatunków, wszystkie glony i pewnie za kilka lat jezioro wymrze ale na razie wszyscy oprócz ekologów si? ciesz?, ca?a Mwanza pe?na fabryk, w których si? toto patroszy, kroi, zamra?a i wysy?a filety do EU. A ?e dochodzi do 100kg wagi jest co kroi?. W smaku przeci?tny, ale bez o?ci, najlepsze s?  malutkie (jak d?o?), ?owione nielegalnie przez tybylców, osobi?cie wol? lokaln? telapi?. Co do ryb, to na naszym ryneczku 250 km od jeziorem rano mo?na kupi? ?wie?e ryby prosto z nocnego po?owu, a o ka?dej porze dnia smoked fish, czyli niby w?dzone ale jak dla mnie to suszone bez soli, twarde jak kamie?, ?e nawet bakterie nie daj? im rady, gotuje si? to 3-4 godziny i nawet smaczne (pod warunkiem, ?e cz?owiek nie widzia? ich wcze?niej na straganie w rojach much). (…). Tropikalne noce, pokocha?am je w Indiach i strasznie t?skni?am, no i mam, co chcia?am. O 19 zapada mrok, po 22 przestaj? pod oknami je?dzi? ci??arówki (bo bandyci !), ludzie szczelnie zamykaj? domy (bo czarownice) i zapada cisza ... teoretycznie. Je?li akurat jakim? przypadkiem nie ma urwania chmury i miliony ton wody nie wal? w blaszany dach lub nie rozgrywa si? efektowny spektakl z cyklu ?wiat?o i d?wi?k, czyli afryka?ska burza (wiem, ?e piorun uderza tylko w z?odziei ale kombinowa?am przy podatkach). Je?li akurat jest "cicha noc" i bli?niaki stró?a nie maj? kolki a osio? s?siada z?ych snów, to doceniam fakt, ?e w oknach mam  TYLKO  moskitier?, i moge cieszy? si? koncertem zjednoczonej orkiestry cykadowo- ?abio-ropuszo-cholera wie co jeszcze, decybele przekraczaj? nag?o?nienie dowolnej grupy rockowej, dla wyja?nienia dodam, ?e nawet jak po 22 przemknie jaka? ci??arówka, to i tak ledwo j? s?ycha?. Gdyby kto? st?skni? si? za medycyn?, to prosz? bardzo, kolejny wyk?ad na temat malarii. Pisa?am ?e objawem mo?e by? wszystko, wi?c kiedy pewnego dnia stwiedzi?am, ?e nic mi si? chce i posz?abym spa? (czyli stan, który w PL mam 300 dni w roku), to si? zmartwi?am, do tego  ci?nienie 100/60 i t?tno 140 uzna?am za wystarczaj?cy powód do zrobienia rozmazu i po 15 minutach  ogl?da?am swojego pierwszego zarod?ca. No trudno sie mówi, przynajmniej wiem po co wydalam 500 z? na Malarone. Oczywi?cie lek kosztuj?cy miesi?czny bud?et szpitala jest tu kompletnie nieznany. Na wszelki wypadek zasugerowa?am jednak wycieczk? do miasta ze szpitalem uniwersyteckim (drobne 350 km ). Po drodze zrobi?o si? ch?odno, po?alowa?am, ?e nie wzi??am polaru z Ushirombo... i 3 swetrów ... i babcinego futra z norek ... a potem tylko siedzia?am skulona w k??bek i czu?am jak igielki lodu w moim szpiku k?uja od ?rodka okostn?, mózg zamarza i zwiekszaj?c obj?to?? rozsadza czaszk?, a kra w  naczyniach krwiono?nych tworzy zatory odbieraj?c czucie w lewej d?oni. W hotelu wy?ebra?am termos z wrz?tkiem i 4 dodatkowe koce i posz?am si? rozgrza? do ?ó?ka - skutecznie, przy 39,5 st. i pustym opakowaniu paracetamolu zacz??am si? zastanawia?, czy zrobi? z siebie idiotk? i jecha? do szpitala, czy umrze? z godno?cia, kiedy  nagle poczu?am, ?e zamiast w ?ó?ku le?? w jeziorze Wiktorii a "zlewne poty" to wcale nie jest poetycka metafora. Rano obudzi?y mnie kroki na korytarzu i przez chwil? my?la?am, ?e to ?w. Piotr bo ... czu?am si? ?wietnie, bez ?adnych dolegliwo?ci.  Cofn??am rzucon? wcze?niej  kl?tw? na producentów Malarone i fajnie, na drugi dzie?, po zako?czeniu kuracji posz?am si? sprawdzi?, tym bardziej ?e ?mi?a mnie jako? g?owa, która eksplodowa?a, jak zobaczy?am tego samego zarod?ca! Chyba zrobi?y sobie przerw? taktyczn? na narad?, bo w ?yciu nie widzia?y tylu erytrocytów na raz (mam HG 130 % tutejszej normy) . Potem by?o banalnie, ot migrena tyle ?e CHOLERNA z wymiotami, nudno?ciami, efektami termicznymi (ciep?o, zimno, mokro) i trwaj?c 80 godzin bez przerwy, bo zasn?? si? nie da?o. Teraz ju? wiem, ?e jak pacjent przychodzi do gabinetu, k?adzie g?ow? na biurku i apatycznie stwierdza ?e g?owa go boli, to nie s? standardy kulturowe tylko malaria, bo sama zrobi?am to samo, cz?owiekowi naprawd? jest absolutnie wszystko jedno, byle sie po?o?y?. Za drugim razem potulnie za?y?am chi?ski wynalazek za 10 z? i oczywi?cie pomóg?. Teraz czuj? si? pe?noprawn? obywatelk? Tanzanii, nie tylko mam status rezydenta ale i przeciwcia?a! Oczywi?cie nie polecam nikomu prze?ycia malarii (tzn. jak ju? jest si? zara?onym, to jednak lepiej prze?y? ni? nie), jednak ?wietnie robi na depresj?. No bo pomy?lcie, budzi si? cz?owiek w Posce i my?li- znowu paskudna pogoda, trzeba wstac, zd??y? przed korkami, potem w pracy szef znowu si? w?cieknie ?e mam takie ty?y, dzi? termin p?acenia rachunków, po po?udniu wywiadówka, kiedy ja si? wyrobi?? Kurcze musz? ?ykn?? Prozak. A w Tanzanii ? Obudzi?em si?! Czyli ?yj?….. chwila... g?owa? - nie boli, nudno?ci? - nie mam ……. temperatura? normalna, dach nad g?ow? nie roztopi? si? od deszczu, macam dookola- 1,2, 4, 7,10 - wszystkie dzieci s?, ca?e i zdrowe - Alleluja! Bo?e dzi?ki Ci za kolejny cudowny dzie?!!!  I ca?y dzie? cz?owiek chodzi i si? cieszy, jak g?upi . Co t?umaczy dlaczego w PL na ulicach trwa ca?oroczna ?a?oba narodowa, a w Tanzanii odwrotnie.

2 stycznia 2010r.

Postanowi?am dla odmiany napisa? co? o polityce, pretekst mam- bo obchodzimy tydzie? ?a?oby narodowej z powodu ?mierci pierwszego premiera Tanzanii Mzee Kawawa.
(…) Podobno biblijna opowie?? o wygnaniu z raju opowiada o opuszczeniu Afryki przez naszych europejskich przodków. W czasach nowo?ytnych na teranach dzisiejszej Tanzanii ?y?o sobie jakies 120 plemion o ró?nej wielko?ci, odr?bnych j?zykach, kulturze, cywilizacji, ekonomii, pochodzeniu, wygl?dzie, etc. (…) 

?y?y sobie te plemiona spokojnie, nie licz?c : malarii, muchy Tse Tse, wojen plemiennych, suszy, g?odu, schistomatozy, paso?ytów itp . Niestety w XVI wieku Arabowie stworzyli na Zanzibarze w?asny su?tanat, zbudowali port prze?adunkowy w pobli?u dzisiejszego Dar es Salaam i rozpocz?li systematyczne wywo?enie z Afryki ko?ci s?oniowej i niewolników, dziesi?tkuj?c przez populaci?. W XIX wieku przybyli tu Niemcy, nadali robocz? nazwe - Niemieckiej Afryki Wschodniej i zaczeli prac? od podstaw czyli zbudowali garnizon, wi?zienie i urz?d celny, nast?pnie powoli jaki? szpital, ko?ció? itp. W mi?dzyczasie ró?ne niespokojne duchy typu Stanley czy misjonarze jak Livingstone dzielnie dreptali w g??b kontynentu, odkrywaj?c nowe tereny. Miejscowi do dzi? sie ?miej? z odkrycia Jeziora Wiktorii, do?? g?sto zamieszkanego od kilku tysi?cy lat. Na pocz?tku stulecia królowa Wiktoria jako w?adczyni s?siedniej Kenii  w prezencie urodzinowym podarowa?a bratankowi czyli cesarzowi Prus Kilimand?aro. Z czasem stosunki w rodzinie si? popsu?y i wybuch?a I wojna ?wiatowa. Zdumieni Afryka?czycy zostali ubrani w mundury, uzbrojeni i wys?ani na wojne po obu stronach. Po wojnie w?adz? obj?li Brytyjczycy nazyw?jac te tereny Tanganik?. Ci zbudowali kolej, kilka szpitali, sporo misji, szko?y, urz?dy  i wprowadzili j?zyk angielski. W latach sze??dziesi?tych, kiedy kolonializm wyszed? z mody w sposób godny d?entelmenów Tanzanijczycy dogadali si? z Anglikami i odzyskali niepodleg?o??.
Pierwszym prezydentem zosta? Nyerere.
Zmar?y wczoraj Kawawa by? jego najbli?szym wspó?pracownikiem (w gazecie wyczyta?am, ?e " Nyerere byl atramentem a Kawawa piórem") i podobnie jak on czystej krwi idealist?. (…) Oczywi?cie Tanzanijczycy nie s? tak stukni?ci na punkcie polityki, jak my i nie dyskutuj? na ten temat zbyt cz?sto, ale zupe?nie jak my bez przerwy narzekaj? na korupcj?, g?upote i karierowiczostwo wspó?czesnych polityków. (…) Przerastaj? nas jednak o g?ow? w patriotyzmie, kiedy  na mszy noworocznej o pó?nocy uroczy?cie od?piewano hymn narodowy, to a? ciarki po plecach chodzi?y, z taka dawk? wzruszenia to w Polsce ?piewano hymn chyba ostatni raz w Stoczni Gda?skiej (albo na meczach reprezentacji). Nawet w reklamach piwa co chwila powiewa flaga narodowa.
Na zdj?ciu nr 1 pani wyra?a swoje poparcie dla prezydenta Kikwete. (…) Wiem, ?e czytanie tych elaboratów wymaga hartu ducha, ale prosz? doceni?, ?e aby je napisa? musz? pokana? 100 km w jedn? stron?, przej?? kilka przecznic po czerwonym b?ocie w strugach deszczu albo s?onecznym ?arze, wytrzyma? brak polskich liter i  potworny ha?as generatora albo przerwy w dostawie pr?du co 5 minut (nie wiem, co gorsze).  (…) Na po?egnanie zdjecie nr 2 zatytu?owane "w drodze z Betlejem". W nast?pnym odcinku b?dzie o krokodylach z  Jeziora Wiktorii ... zosta?cie z nami :)

 

26 grudnia 2009r.

W Tanzanii  (…) ?adnej zimy i ciemno?ci ?eby cieszy? si? ?wiate?kami i oczekiwa? nadej?cia wiosny, symbolika nowego pocz?tku nijak nie pasuje do okoliczno?ci, ?rodek sezonu deszczowego, wi?c wszyscy od rana do nocy zaj?ci na polu, czas na ?wi?towanie to maj? tu latem, kiedy nie pada. Nikt nie rozmawia ze zwierz?tami, nie gotuje maku i pszenicy dla nawi?zania porozumienia ze ?wiatem umar?ych, a co najgorsze NIE MA PREZENTÓW!!! a w TV puszczaj? kazania zamiast porz?dnego ameryka?skiego filmu!Rozpaczliwie próbowa?am wprowadzi? troch? ?wi?tecznej cywilizacji ale... grzyby na rynku dziwnie przypomina?y sromotniki, wi?c wygotowa?am je profilaktycznie 3 razy, co niestety os?abi?o walory smakowe pierogów, buraków nie znalaz?am, za to w delikatesach zdoby?am marchew, wi?c ?wi?teczna  sa?atka jarzynowa prawie wysz?a, tyle ze ogórki to byly PIKLE, a majonez potwornie s?ony, niestety w trakcie pieczenia szarlotki na kruchym cie?cie wy??czyli pr?d (jab?ka z RPA przele?a?y w sklepowej lodówce chyba od zesz?ych zbiorów, nic dziwnego,  przy takiej cenie!). Nawet zwyk?e placuszki z jab?kami (tzn. z papaj?)  na palmowym oleju  wysz?y tragicznie.Na szcz??cie pa?stwo, u których goszcz? byli kiedy? w Polsce, ale pozostali maj? raczej nisk? opini? o polskiej kuchni. Niestety (dla mojej figury oczywiscie) tutejsza kuchnia jest zawsze pyszna. Na ?wi?ta mieli?my: czipsy z batatów, korzenie manioku gotowane z mlekiem kokosowym, pilaw i ugali (czyli kukurydziana kaszka gotowana na sztywno).  Warunki klimatyczno- lokalowe sprawiaj?, ?e tu nie ma ?wi?ta w naszym znaczeniu tego s?owa. (…)Internetu nie bylo, bo jedna kafejka jest rz?dowa - zamkni?ta w ?wi?ta, druga ko?cielna przy kurii- te? zamkni?ta, a trzecia prywatna ale w?a?ciciel nale?y do ko?cio?a zielono?wi?tkowców. W przecietn? niedziel? chrze?cijanie po prostu id? rano do ko?cio?a a nast?pnie do pracy, rzad  usi?uje wprowadzi? wolny weekend ale  tradycyjnie nie ma tu w ogóle poj?cia "wolnego dnia". Nie ma mowy,  ?eby przygotowa? jedzenie wcze?niej i odpocz??, codziennie rano trzeba pój?? na rynek (albo na pole), przynie?? jedzenie i drewno, rozpali? ogie?, ugotowa?, przynie?? wod? , pozmywa? i ... powtórzy? powy?sze czynno?ci przed obiadem i kolacj?. (…) Go?cinno?? tutejszych ludzi jest naprawd? pora?aj?ca. Gdy doktor, u którego mieszkam, dostal sms-a "czy mog? przyjecha? na ?wi?ta?",  to zgodzi? si? natychmiast i z zainteresowaniem czeka?, kto to b?dzie (okaza?o si?, ?e kuzynka studentka z pobliskiego miasta). Podobnie jak pobo?no??. Rekolekcje - 10 godzin, w Wigili? - pasterka o 22 przez 3 godziny, a nast?pnie w Bo?e Narodzenie poranna msza kolejne 3 godziny, a do tego nasza parafia jest pod wezwaniem ?w. Szczepana, wi?c dzisiaj odpust- msza z biskupem 3,5 godziny! Wieczorem podejrzliwie patrz? w lustro czy mi nie ro?nie aureola. Wszystkim paniom wyko?czonym ?wi?tecznymi przygotowaniami dedykuj? 3 poni?sze zdj?cia - naprawd? mo?e by? gorzej... I na koniec "pastuszkowie przybie?ajcie ..."

19 grudnia 2009r.

Dzisiaj mam nieograniczony czas na internet, wi?c mo?e uda mi si? napisa? co? wi?cej.  Generalnie mam przedziwne uczucie, ?e przenios?am si? nie tylko w przestrzeni ale i w czasie. tak mniej wiecej do polowy XIX wieku…. Mam wra?enie,  ?e Afryka?czycy darowali sobie XX wiek i od razu przeskoczyli w XXI. Nie ma elektryfikacji miast i wsi, kanalizacji, bie??cej wody, sieci dróg i kolei, mechanizacji rolnictwa,ubezpiecze? spo?ecznych i zdrowotnych, powszechnej edukacji itp . Ludzie ?yja jak w Rejmontowskich  “Ch?opach"- codzienna harówka na polu, r?czne sadzenie , pielenie, okopywanie, koszenie sierpem , potem zbieranie chrustu na opa?, noszenie wody ze studni,  rozpalanie pod kuchnia, gotowanie tego, co si? zebra?o z pola, nocne ciemno?ci rozwsietlane p?omykiem ?wieczki albo lampy naftowej (wersja dla bogatych), szczyt osi?gniec technicznych to rower i p?ug, a do tego  liczna gromadka dzieci pas?cych kozy i krowy, choroby, a w szpitalu bezradny  dr Judym uzbrojony tylko w chinin?. Jednym slowem - typowa pozywistyczna nowelka . Ale.... pisz? do was z kafejki internetowej,  je?d?? japo?skim samochodem po chi?skiej drodze , a TV ci?gle wa?kuje problem ocieplenia klimatu przerywaj?c program reklamami telefonii komórkowej i testów przeciw AIDS, no tego u ?eromskiego jednak nie by?o. Swoj? drog? to ?mieszne, podró?ujemy tysi?ce kilometrów w poszukiwaniu egzotyki i oddychamy z ulg? widz?c znajome telefony komórkowe, reklamy Coca- coli, kosmetyki Nivea, i paracetamol.No ale zbli?aj? si? ?wieta, czas zmieni? temat na bardziej duchowy. Pluralizm religijny w Tanzanii jest buduj?cy. Pa?stwo, u ktróych goszcz?, s? aktywnymi cz?onkami rady parafialnej jednego z tutejszych ko?cioów, naprzeciwko ich domu spotykaj? si? na modlitwy cz?onkowie Ko?cio?a Zielono?wi?tkowców, za zakr?tem jest tutejszy od?am ko?cio?a anglika?skiego, a co kilka godzin s?ycha? g?os muezzina wzywaj?cego do modlitw muzu?manów. Pacjenci nosz? przedziwne amulety i wszyscy wierz? w czary. Jedno jest wspólne , powa?nie traktuj? religie i nie robia z niej "sprawy prywatnej", np- podstawowy strój kobiecy to tanga czyli d?ugi kawa?ek materia?u , który owija sie wokó? bioder, dokonuj?c zakupu patrzymy na  jako?? materia?u, kolorystyk? ale przede wszystkim na przes?anie ( ja mam " God is Great") ale moga byc ?yczenia z okazji ?wi?t, pochwa?a Allacha, itp. Panowie umieszczaja swoje credo na samochodach i autobusach, mo?na wi?c jecha? pod szyldem "Inshallach" albo "Say jes to Jesus" ( oczywi?cie wybieraj?c autobus nie kierujemy sie uprzedzeniami religijnymi!!!). Z oczywistych wzgl?dów najlepiej orientuj? si? w funkcjonowaniu tutejszego Ko?cio?a katolickiego. Podobie?stwa - wsz?dzie wisz? krucyfiksy i stoja figury z Chrystusem bia?ym jak ?nieg i z  blond w?osami i Matka Boska z Lourdes, oraz obraz "Chrystusa Mi?osiernego" siostry Faustyny (dosta?am nawet taki medalik) i oczywi?cie zdj?cia papie?y (Jana Paw?a i Benedykta), a liturgia sprawia ?e cho? przez godzin? czuj? si? swojsko, aha i tak jak u nas na mszy wszyscy siedz? cicho z ponurymi minami a og?oszenia parafialne dotycz? g?ównie zbiórek na budow? ko?cio?a. Ró?nice- na mszach dzieci?cych s? SAME DZIECI i jest CICHO I SPOKOJNIE!!!  Og?oszenia parafialne wyczytuje przewodnicz?cy

rady, chór nie tylko ?piewa ale ta?czy i pobrz?kuje grzechotkami, a zamiast zbiórki na tac? po kolei ludzie podchodz? do o?tarza i wrzucaj? do skrzynki. No i nie maj? choinek !!! Rekolekcje adwentowe trwaj? od 6.45 do 18  (st?d mam tyle czasu na pisanie, bo jako nieznaj?ca j?zyka tylko bym si? nudzi?a). No i na pierwszy rzut oka wida?, ?e kto? jest chrze?cijaninem, nie tylko po ubraniu i  medalikach ale po fakcie ?e ma 1 ?on? i m??a, jest bardziej europejski, dzieli sie z biednymi, jednym s?owem stara si? ?y? zgodnie z Ewangeli?. Co do tradycyjnych wierze?, to jeszcze nie pozna?am tutejszej mitologii ale wiem ?e posi?kiem nale?y podzieli? si? z przodkami,  piorun uderza tylko w z?odziei a je?li kto? umiera z bli?ej nieznanej przyczyny to zamiast sekcji nale?y poszuka? czarownicy , która rzuci?a urok (znak szczególny - stara, brzydka i czerwonymi bia?kówkami, tyle ?e bez kota).


Je?li kto? doszed? do tego miejsca, to gratuluj? wytrwa?o?ci i w nagrode przesy?am najlepsze ?yczenia Weso?ych ?wi?t i Dosiego Nowego Roku!!!

14 grudnia 2009r.

Nareszcie w XXI wieku czyli w kafejce internetowej! W pierwszych s?owach mego listu chcia?abym zapyta?,  czy jeszcze ?yjecie, czy na ulicach polskich wsi i miast nie le?? przypruszone ?niegiem zwa?y ofiar ?wi?skiej grypy? U mnie pora deszczowa wi?c zimno,  szaro i mgli?cie (czyli 20-25 stopni, dziennie 2-3 godziny deszczu a w nocy to nawet czasami u?ywam koca). Za to jest szczyt sezonu mangowego i zjadam je prosto z drzewa. Ale po kolei. Po odsiedzeniu odpowiedniej ilo?ci godzin w odpowiednich ministestwach przy wydatnej pomocy oficer tutejszego wywiadu (ma si? te znjomo?ci) uzyskalam zaszczytny tytu? 'rezydentki' tanzanijskiej, co prawda III kategorii ale zawsze. I z ulg? opu?ci?am Dar es Salaam, gdzie nie wiem co by?o gorsze- slumsy, pogoda czy ruch uliczny. Co do ruchu, to generalnie obowi?zuje lewostronny, chyba ze jeste?my poza miastem wtedy jedziemy ?rodkiem,  albo bardzo si? nam spieszy, wtedy korzystamy z dowolnego pasa ruchu, ktory jest aktualnie wolny, albo z chodnika (niezale?nie od tego, czy jest wolny czy nie). Wszystich narzekaj?cych na korki w polskich miastach informuj?,  ?e o 5:30 w drodze na dworzec musieli?my opu?cic taxi na ?rodku ronda i i?? pieszo, ?eby zd??yc na dworzec, takie by?y korki! Potem jest ju? tylko gorzej, do tego prosz? sobie wyobrazi? kilkumilionowe miasto z 3 ?wiat?ami na skrzy?owaniu, bez lamp ulicznych i BEZ przej?? dla pieszych (pieszy ma prawo przekroczy? ulic? w dowolnym punkcie i jest to jego prywatna sprawa, ?eby ?ywemu dotrze? na drug? stron?). Do tego pe?no samochodów, ma?ych autobusikow zatrzymuj?cych si? na ??danie,  lub tylko zwalniaj?cych, aby pasa?er móg? wskoczy?, do tego motocykle, riksze, rowery przewo??ce setki kilogramów towaru i piesi ci?gn?cy wózki, jednym s?owem pandemonium. Nie wiem, jakim cudem uda?o nam si? wyjecha?, ale wyjazd z Warszawy w Wigili? to piku? przy codziennym ruchu w Dar. No ale w ko?cu opu?cili?my cywiliazacj? XXI wieku i ruszyli?my w g??b interioru. Dzie? wcze?niej zwiedzi?am muzeum w Bagamojo, czyli centralnym porcie, sk?d przez wieki wywo?ono niewolników i ko?? s?oniow? i sk?d wyruszali na podbój Afryki Livingston, Stanley i inni. Karawanom przej?cie naszej trasy zajmowa?o 9 miesi?cy, a cialo Livingstona niesiono przez 1,5 miesi?ca, wiec 23 godziny, które sp?dzi?am w autobusie nale?y uzna? za prawdziwy sukces. Pierwsza po?owa by?a cudowna, dobra droga, przepi?kne krajobrazy, naturalna klimatyzacja (czyli okno) ale kiedy po 5 godzinach zatrzymali?my si? na ?rodku sawanny na 3 minuty postoju w wiadomym celu, nikt nie traci? czasu na szukanie jakch? krzaczkow (i tu doceni?am d?ugie spódnice!). Kolejny postój nast?pi? po 5 godzinach i spowodowany by? tym,  ?e odpad?o nam ko?o. Zreszt? dziwne,  ?e tylko ko?o, bo w mi?dzyczasie sko?czy? si? asfalt i jechali?my po czym? co tylko w Afryce mo?na nazwa? drog?. W ogóle by?o jak w ' Powrocie taty' : ' rozla?y rzeki (bo pora deszczowa ) pe?ne zwierza bory (no to akurat nie, bo wszystko, co ?yje uciek?o do parków narodowych) i pe?no zbójcow na drodze (i to dos?ownie- o pó?nocy zatrzyma?a nas policja i zabroni?a dalszej jazdy, bo na trasie czychali rozbojnicy). Najfajniejsze by?o, jak ok. 22 dojechali?my do jakiego? miasteczka i kierowca uda? si? do warsztatu a pasa?erowie do przydro?nego baru, kiedy po 2 godzinach powróci?, powita? go pomruk niezadowolenia, bo w TV sz?a akurat tramsmisja meczu Manchester United z Chelsea i panowie chcieli doczeka? ko?ca. I jeszcze dodatkowy element, w autobusie by?o kilkana?cioro dzieci poni?ej 3 roku, wyobra?acie sobie to? bez wody, jedzenia, siusiu itp. przez 23 godziny? No to wyobra?cie sobie, ?e gdybym nie widzia?a, jak wsiadaj?, to bym nie wiedzia?a, ?e s? w ?rodku, nawet nie pisn??y, siedzia?y przytulone do mam i nie dawa?y oznak ?ycia.

3 grudnia 2009r.

JAMBO!  Jak mo?na si? domy?le?, skoro pisz?- to ?yj?, samolot si? nie rozbi?, na granicy mnie nie aresztowali i nikt mnie nie zjad? (przynajmniej na razie).  AFRYKA jest dok?adnie taka, jaka by? powina, a w Dar es Salaam jest absolutnie wszystko. Je?li chcecie sobie wyobrazi? jak tu jest to prosz? wybra? si? na Dworzec Stadion w Warszawie, nast?pnie pomno?y? to przez 10 milionów mieszka?ców i wyobrazi? sobie, ?e ca?a akcja dzieje sie w saunie ( PAROWEJ!). Oczywi?cie s? tak?e pi?kne dzielnice w centrum, gdzie ch?odna bryza znad oceanu ?agodnie ko?ysze li?cie palm i kwiaty bugenwilii ocieniaj?ce szerokie aleje, wzd?u? których stoj? eleganckie wille i biurowce ale JA TAM NIE  MIESZKAM. Na szcz??cie tam w?a?nie s? wszystkie ministerstwa, po których w?óczymy si? razem z dr Dalali, za?atwiaj?c pozwolenie na moj? prac?.Na szcz??cie Dr Dalali ma tu t?umy krewnych i "znajomych królika" wi?c wszystko udaje si? za?atwi?... A ja upajam si? si?? globalizacji. DZISIAJ BY?A FAJNA SCENKA . Siedz? sobie w ?rodku Afryki w kawiarni, pij?c w?oskie capuccino z chi?skiej fili?anki, obok plotkuj? 2 Australijki, w  radiu leci Madonna ?piewaj?ca o Evicie Peron, a m?ody Masaj usi?uje (bezskutecznie) usun?? polski simlock z fi?skiej Nokii. Co do Masaja, to prosz? sobie nic nie wyobra?a?, ch?opak ma 15 lat, a ja nie jestem Pola?skim. Ale to te? niesamowita historia, szwagierka dr Dalali jest ministrem sprawiedliwo?ci, kilka lat temu podró?owa?a po masajskich terenach s?u?bowo i podszed? do niej dzieciak, ?e chcia?by si? uczy? a rodzice ka?? mu pilnowa? krów,  zaoferowala mu pomoc, ch?opak uciek? ze swojej wioski i teraz mieszka u niej i chodzi do szko?y, wyobra?acie sobie naszego ministra w takiej sytuacji???  Cierpi? jak pot?pieniec, bo nie bardzo mam jak robi? zdj?cia, troch? nie wypada fotografowa? s?siadów w autobusie, a szkoda bo na wprost mnie siedzi np. tega Murzynka w kolorowej garsonce, jak z ameryka?skich filmów, obok ?adniejsza siostra Naomi Cambell w d?insach, po prawej kto? w sari albo wzorzystych chustach misternie pozawi?zywanych ( z jednej strony stercz? jakie? nogi i g?ówka dzieciaka), albo  arabska pi?kno?? w d?ugiej, czarnej szacie rzuca pow?óczyste spojrzenia znad czardafu (swoj? drog? dlaczego na widok czardafu cz?owiek od razu podejrzewa ?e pod spodem jest pi?kno??). Panowie generalnie w koszulach i spodniach w kancik, wy?sze sfery i skórzanych pó?butach, ni?sze- w klapkach, ale czasem idzie dostojny Arab w bia?ej galabili i haftowanej czapeczce albo Masaj w tych czerwonych kocach, tylko zamiast dzidy ma kij na którym niesie reklamówk? z zakupami, do tego Murzyni te? s? ró?ni, jedni niscy, a kobiety z niewiarygodn? lordoz? l?d?wiow?, inne smuk?e jak figurki z hebanu. Generalnie wszyscy raczej pogodni a jak nie, to wystarczy ?e s?ysz? jak próbuj? co? powiedzie? w suahili i u?miech gotowy.  Wolne chwile pomi?dzy ministerstwami sp?dzam na pla?y, to te? ?atwo sobie wyobrazi?, wystarczy: nala? GOR?CEJ wody do wanny, wsypa?  kilogram soli barwionej na morski kolor, w??czy? na full ogrzewanie pod?ogowe, ustawi? nad wanna lamp? z solarium, a na ?cianie naklei? fototapete z palmami i gotowe. Na razie ko?cz?, bo zamykaj? kawiarenk? internetowa. Do poczytania!