Liczba gości
Naszą witrynę przegląda teraz 4 gości
|
Korespondencja siostry Dolores
|
Afryka to nie tylko gorące Słońce...

... Żyjąc na tym kontynencie trzeba dać z siebie wszystko, by moc żyć pełnią. Afryka to nie tylko gorące słonce, uśmiech, prostota i wolność, ciągła walka o przeżycie, tradycje, zwyczaje, magia, niesamowite cierpienie, choroby, bieda, ale to przede wszystkim pokora i siła ludzi tutaj żyjących, co najbardziej mnie uderza od samego początku. Chcąc być z nimi, to trzeba albo ich pokochać, albo trzeba wracać do swego kraju…" (s. Dolores)
Siostra Dolores należy do Zgromadzenia Misyjnego Sióstr Służebnic Ducha św., które pracuje w 42 krajach świata. Po 4 latach pobytu w Niemczech Zachodnich, gdzie uczyła się pielęgniarstwa wróciła do Polski a następnie, po złożeniu wieczystych ślubów dostała swoje przeznaczenie misyjne - Angola. Wcześniej jednak w Porugalii poznała język państwa, do którego udała się na dalsze dziesięć lat. S. Dolores pracowala wśród trędowatych, z dziećmi ulicy i w szpitalu. Ocenia, że to był to “chyba najpiękniejszy” okres w Jej życiu... Angola...jej cierpienia i niesamowita pokora tych ludzi zostawia w sercu czlowieka tesknote..na zawsze... W 2002 Jej zgromadzenie poprosiło ją, by pomogła w założeniu nowej misji w Południowej Afryce, która by pracowała tylko z ludźmi chorymi na AIDS, dlatego, że to jest w tej chwili jeden z największych problemów całej Afryki, jednak to właśnie Johannesburg jest najbardziej zakażonym miastem świata...
Od prawie 8 lat s. Dolores żyje i pracuje w RPA, w Levubu, niedaleko granicy z Zimbabwe, we wspólnocie międzynarodowej, gdzie prowadzona jest klinika dla ludzi chorych na AIDS i opieka nad sierotami, których rodzice zmarli z powodu tej właśnie choroby.
Siostra chętnie zgodziła się podzielić z gośćmi naszej witryny swoimi myślami ujętymi w pełne uroku opowiadania z Afryki....
Przyjemnej lektury!
|
|
Młoda kobieta, roześmiana gdzieś w tłumie… jedno dziecka na swoich plecach związane jakimś afrykańskim materiałem, a drugie biegające gdzieś obok niej. W rękach miała jeszcze dodatkowo dwie torby pełne owoców, mąki i wieka kapustę. Podeszłam szybko, by pomóc w niesieniu, bo sama prawie nic nie niosłam. Ucieszyła się, tym bardziej, że zauważyła mój mały krzyż na szyi, a to dla niej było znakiem, że może zaufać…. że nic nie ukradnę… więc na dodatek kupiła trochę więcej bananów, bo miała jeszcze dwie torby puste… i kogoś kto jej chciał pomóc w noszeniu… Szłyśmy tak powoli, bo dzieci mają takie swoje prawa i biegają po wszystkich możliwych przydrożnych uliczkach… Ale przynajmniej czuło się Życie… było wesoło. Kiedy weszliśmy do małego domku… kobieta podała mi krzesło, dzieci siadły dookoła na ziemi, a ona sama ukłoniła się w takim typowym geście ludzi VENDA… przywitała i powiedziała: „To jest moje piękne życie…".
|
|
Więcej…
|
|
|
Przez cały ostatni tydzień nasza diecezja była bardzo przejęta przyjęciem relikwii św. Tereski od Dzieciątka Jezus. Przygotowania były bardzo poważne, ponieważ w tym kraju zdarzyło się to po raz pierwszy. Bardzo trudno jest wytłumaczyć Afrykańczykowi wogole , co to jest relikwia i sam kult świętych, ponieważ w religiach tradycyjnych kult ludzi zmarłych, szczególnie wodzów, jest bardzo pielęgnowany. Wielcy ludzie, którzy odeszli z tego świat, maja cały czas wpływ na Zycie innych, i czasem kult zmarłych jest większy i poważniejszy od kultu samego Boga, co nie jest zgodne z nauka chrześcijańską. Relikwie św. Tereski zostały przywiezione z Francji, w wielkiej 130 kilogramowej urnie, na nasza misje w Levubu, ponieważ jest ona patronka ludzi chorych na AIDS i chorych nieuleczalnie. Zorganizowaliśmy nabożeństwo uzdrawiające. Nasza misja w krótkim czasie zapełniła się ludźmi szukającymi Boga… i spotkania z NIM. Jedni biedni, prosto z pola, drudzy z fabryk, bogaci ze swoich sklepów i chorzy, którzy dziennie na nowo walczą o życie… o każdą chwile…
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 5 |
|
|